sobota, 26 czerwca 2010

Paul Pierce: Naucz siebie zwyciężać.

Moją pasją jest koszykówka. Mimo że trenuję dopiero rok, a zacząłem w bardzo późnym wieku zrobiłem duże postępy i z nieudolnego "lenia" na boisku stałem się osobą która każdy mecz traktuje jako coś wspaniałego, jako cudowną zabawę ale jednocześnie walkę z samym sobą i zmęczeniem. W marcu miałem wypadek podczas meczu- zwichnięcie rzepki prawej. Po 10 dniach gipsu i miesiącu przymusowego odpoczynku od jakiegokolwiek sportu powróciłem do gry. Jednak szesnastego czerwca znów powtórka z historii. Wiem jednak kolejny raz, że nie jest mnie to w stanie zniechęcić i po zakończeniu rehabilitacji znowu wrócę na mój amatorski "parkiet". Teraz gdy mam dużo czasu szukam w okolicy klubu gdzie mógłbym trenować, bo 5 godzin gry tygodniowo to zdecydowanie za mało. Znalazłem w internecie artykuł który bardzo mnie zainteresował:




 
 
 
 
 
 
 
                                                                                                                                                                     

Ani lata niepowodzeń, ani 11 ciosów nożem nie powstrzymały Paula Pierce’a, lidera Boston Celtics i gwiazdy ligi NBA, od dążenia do realizacji marzeń. Wręcz przeciwnie, każda przeszkoda motywuje go do cięższej pracy i czyni jeszcze twardszym.



Na Manhattan Beach, tuż za granicami Los Angeles, jest park z trzydziestometrową piaszczystą wydmą. Paul Pierce często odwiedzał to miejsce, kiedy był jeszcze nikomu nieznanym biednym dzieciakiem, któremu wydawało się, ze być mógłby pewnego dnia zostać śmieciarzem. I, bawiąc się z innymi dziećmi, wspinał się po piasku na szczyt wydmy.

To bardzo wyczerpujący trening - na pewno miałbyś po nim zadyszkę. Spróbuj wbiec na taką wydmę od podnóża aż na szczyt, a boisko do koszykówki wyda ci się potem gładkie jak lód.

Przeskakujemy do lata roku 2008: Paul Pierce, teraz kapitan drużyny Boston Celtics, zdobył właśnie mistrzostwo NBA, pokonując w emocjonującym, zaciętym finale Los Angeles Lakers. Nikt już nie kwestionował jego osiągnięć. Pierce mógł wreszcie odpocząć - po długiej karierze pełnej wzlotów i upadków, po tym jak był wygwizdywany przez kibiców, kiedy jego Celci regularnie przegrywali, po tym jak w bostońskim barze został dźgnięty nożem. Zasłużył sobie, by móc świętować, aż zapomni, czym jest stres.

Ty też masz takie pokusy. Zdobywasz dobrą pracę, zaliczasz seksowną dziewczynę i czujesz się komfortowo i bezpiecznie. Masz poczucie, że wreszcie możesz odpocząć. Ale to tylko pozory. Mięśnie wiotczeją i słabną, jeśli ich nie używasz. Życie też może zacząć przeciekać Ci przez palce, jeśli nie będziesz się starał.

Powrót na wydmę

Pierce ma tatuaż - "Mój dar to moje przekleństwo". Chodzi mu o koszykówkę, ale tę zasadę można zastosować również w innych przypadkach: kiedy osiągasz sukces, tylko podwyższasz sobie poprzeczkę. To oczywiście dobrze, ale za każdym razem musisz raz jeszcze wszystko przemyśleć i odnaleźć na nowo motywację. Musisz mieć nowe cele. W końcu jeśli nie idziesz do przodu, to się cofasz.


Właśnie dlatego do dzieciaków, które biegają po wydmie w Manhattan Beach, poprzedniego lata dołączyła znajoma postać. To był Paul. Trenował tam sześć razy dziennie - najpierw spacerując, potem truchtając, by wreszcie biegać. I to ostro.

"Kiedy zdobywasz mistrzostwo, zwykle potem przez całe lato imprezujesz i nie myślisz o treningu - mówi. - Jasne, że kiedy my wygraliśmy, też trochę się bawiłem, ale potraktowałem to jako motywację do kolejnego sięgnięcia po tytuł. Kiedy zdajesz sobie sprawę, że jesteś w stanie osiągnąć coś tak wspaniałego, jak mistrzostwo NBA, pragniesz zrobić to jeszcze raz".


http://www.menshealth.pl/fitness/Paul-Pierce-naucz-siebie-zwyciezac-3427.html

wtorek, 4 maja 2010

Moje początki

Mam 18 lat, co inspiruje mnie w tak młodym wieku do myślenia o swojej przyszłości?

 Kilka miesięcy temu zacząłem czytać książki o przyczynach sukcesu. Pierwsza która wywarła na mnie wrażenie to "Sekret" R. Byrne. Zainteresowałem się "prawem przyciągania", które można zdefiniować słowami:

 “Przyciągam do siebie wszystko to, czemu poświęcam moją uwagę, energię, oraz czemu okazuję moje zainteresowanie, bez względu na to, czy są to rzeczy pozytywne czy negatywne”

Wielu sądzi, że u podłoża sukcesu często leży kwestia wychowania oraz wartości rodzinnych, wpojonych od dzieciństwa, jest to jednak często zwykły mit. Znam bliskie mi osoby, których historie temu zaprzeczają. Wspomnę o nich wkrótce.

Inspiracje

"Zawsze trzeba podejmować ryzyko. Tylko wtedy uda nam się pojąć, jak wielkim cudem jest życie, gdy będziemy gotowi przyjąć niespodzianki, jakie niesie nam los.

Bowiem każdego dnia wraz z dobrodziejstwami słońca Bóg obdarza nas chwilą, która jest w stanie zmienić to wszystko, co jest przyczyną naszych nieszczęść. I każdego dnia udajemy, że nie dostrzegamy tej chwili, że ona wcale nie istnieje. Wmawiamy sobie z uporem, że dzień dzisiejszy podobny jest do wczorajszego i do tego, co ma dopiero nadejść. Ale człowiek uważny na dzień, w którym żyje, bez trudu odkrywa magiczną chwilę. Może być ona ukryta w tej porannej porze, kiedy przekręcamy klucz w zamku, w przestrzeni ciszy, która zapada po wieczerzy, w tysiącach i jednej rzeczy, które wydaja się nam takie same. Ten moment istnieje naprawdę, to chwila, w której spływa na nas cała siła gwiazd i pozwala nam czynić cuda. Tylko niekiedy szczęście bywa darem, najczęściej trzeba o nie walczyć. Magiczna chwila dnia pomaga nam dokonywać zmian, sprawia, iż ruszamy na poszukiwanie naszych marzeń. I choć przyjdzie nam cierpieć, choć pojawią się trudności, to wszystko jest jednak ulotne i nie pozostawi po sobie śladu, a z czasem będziemy mogli spojrzeć wstecz z dumą i wiarą w nas samych.

Biada temu, kto nie podjął ryzyka. Co prawda nie zazna nigdy smaku rozczarowań i utraconych złudzeń, nie będzie cierpiał jak ci, którzy pragną spełnić swoje marzenia, ale kiedy spojrzy za siebie – bowiem zawsze dogania nas przeszłość – usłyszy głos własnego sumienia: „A co uczyniłeś z cudami, którymi Pan Bóg obsiał dni twoje? Co uczyniłeś z talentem, który powierzył ci Mistrz? Zakopałeś te dary głęboko w ziemi, gdyż bałeś się je utracić. I teraz została ci jedynie pewność, że zmarnowałeś własne życie.”

Biada temu, kto usłyszy te słowa. Bo uwierzył w cuda, dopiero gdy magiczne chwile życia odeszły na zawsze."

— Paulo Coelho
Nad brzegiem rzeki Piedry usiadłam i płakałam.